Piwo z Lucjanem. Czyli dlaczego warto rozmawiać z dzieckiem.

Dziecko musi mieć charakter, koniec i kropka. Bez charakteru, niewyraźne i nijakie będzie w życiu miało, delikatnie mówiąc, przerąbane. Znajomy mój opowiedział mi kiedyś historię jak pokłócił się ze swoją nastoletnią córką w efekcie czego ona wybiegła z domu i zaczęła uciekać przez pole, a on ją gonił, a że jest niski i niekoniecznie szczupły to gonił ją samochodem, przez to pole. Od jakiegoś czasu miewamy z Córką tzw. „kosę”. Trudny temat. Wkładasz całą swoją miłość w dziecko, starasz się aby miało wszystko, a przede wszystkim czuło, że jest kochane i jest w Twoim życiu ważne, a i tak w pewnym momencie usłyszysz, że jest na ciebie obrażona i że w ogóle nie rozmawia z chłopakami z wyjątkiem Misia Lucjana. Początkowo, a są to przypadki ostatnio dość częste, gdy strzelała mi focha i się ode mnie odwracała, martwiło mnie to. No nie jest łatwo to przełknąć gdy się dziecko swoje kocha. Jednak od pewnego czasu zaczynam sobie cenić to, że dziecko potrafi powiedzieć Ci prosto w twarz, że jest na Ciebie złe i że się obraża. I jeszcze potrafi to uargumentować. Są grube podwaliny do dialogu.

Sukces, impas przełamany !

Nie do końca. Tu też jednak nie jest łatwo, bo nie trudno o tym wszystkim zapomnieć i poddać się emocjom i znów nakrzyczeć, a najlepiej nakazać lub zakazać. Lipa. Nic z tego nie będzie oprócz płaczu i histerii na chacie.

Dlatego też warto z dzieckiem rozmawiać. Jeśli za pierwszym czy drugim razem się nie uda, to nie ma co się załamywać i po raz dziesiąty w tym miesiącu stawać na krawędzi balkonu z zamiarem skoku w dół, najlepiej na to nowe auto sąsiada, na które nie wiem skąd wziął kasę (na bank ukradł, albo jeszcze gorzej, wygrał w totka). Nie ma też co zamykać się w sobie na ten problem i traktować dziecko jako wroga. Zapuszczanie niesymetrycznej grzywki, farbowanie włosów oraz kolczykowanie się w stylu emo też raczej nie pomoże, bo wiadomo, dziecko powiela wzorce rodziców. Nauczyłem się już, a to wszystko dzięki Marcie, że gdy Córka się buntuje i obraża się na cały świat to po prostu trzeba ją zapytać o powód. Przytulić lub posiedzieć obok siebie, cierpliwie wysłuchać płaczu. Powiedzieć, że się rozumie to wszystko i że łatwo nie jest i następnym razem może zrobimy inaczej ? A potem wystarczy już przybić sobie „piątkę” na zgodę i pójść z Lucjanem na piwo, jak facet z facetem, bo przecież gramy w tej samej lidze.

 

Posted Under
Bez kategorii
  • o0krysia0o

    Ha! zjadło mi cały komentarz! To może i dobrze…
    Fochy to trudny temat… Żeby dzieci wiedziały jak one rodziców bolą, to by może mniej się fochały, ale tego się dowiedzą dopiero gdy będą miały swoje dzieci… A póki co my – dorośli (myślicie, że to już????) musimy sobie jakoś z nimi radzić jako ci bardziej doświadczeni i świadomi ludzie od tych naszych małych, uczących się życia, kochanych, fochających się dzieciaków.

    • wpisofsernik

      Właśnie cały myk polega na tym, że one totalnie nie czują tego ile rodzicom sprawia to przykrości 🙂

  • Ty się ciesz, że możesz iść na bro z Lucjanem, bo ja musiałbym zabrać Michała, Natalkę, Janeczkę, Zbiga, Szczeniaczka, Psiunię, Leona i Konia. Ale i tak chyba jeszcze o kimś zapomniałem 😉 Jak byśmy w knajpie usiedli, to widok byłby przedni 😉

    • wpisofsernik

      Michale, z tego co opowiadasz to wyszłaby niezła biesiada z takiego spotkania 🙂