Jak przetrwać zakupy w Ikea i nie zbankrutować

jak robić zakupu w Ikea aby nie zbankrutować

Wybraliśmy się z Martą do Ikea zrobić szybkie zakupy jeszcze przed narodzeniem się dziecka. Słowo „szybkie zakupy” oraz „Ikea” w jednym zdaniu wzajemnie się wykluczają, bo każdy kto choć raz był w Ikea wie, że czas płynie tam inaczej, „szybko” znaczy „wolno”, a „małe” znaczy „duże”, zwłaszcza duże rachunki przy kasie.

Ludzie chodzą do Ikea z różnych powodów – a to właśnie urządzają swoje nowe mieszkanie i potrzebują „designerskich” mebli, aby znajomi potem na parapetówce im zazdrościli, a to żeby opchać się hot-dogami i lodami. Chodzą na randki, organizują zabawy w chowanego lub też po prostu idą aby sobie połazić. Ot tak niby bez celu. Jednak wiadome jest, że Ikea nie znosi chodzenia bez celu i dlatego też na każdym kroku czyhają na nas pułapki:

„Patrz Rysiek jakie fajne podkładki pod talerze. I jakie tanie ! Wezmę z 12. Dzieci dorosną i przyjadą kiedyś na obiad to takie podkładki będą idealne”

„Piotruś, te nasze kubki do kawy już takie brzydkie i pobijane. Patrz jakie ładne znalazłam. Weźmy sobie 4 sztuki. Albo w sumie może 6 ? Zaprosilibyśmy Kaśkę z Tomkiem na kawę, dawno ich nie widzieliśmy. Może Maciek też przyszedłby z Agnieszką ? A w ogóle to widziałeś jak się Aga ostatnio roztyła ? Masakra, mówię Ci”

I tak od działu do działu, od lampek do krzeseł i żółta torba, którą w sumie wzięliśmy od niechcenia zaczyna się zapełniać. Nie zwracamy na to uwagi, bo przecież to tylko jakieś drobiazgi po kilka złotych za sztukę, a potem przy kasie wielkie oczy i drżenie rąk podczas podawania karty Ikea Family i wbijania kod pin w czytniku kart płatniczych. Kasa leci. Można się przed tym ustrzec, a same zakupy mogą być przyjemnością pod warunkiem, że przestrzega się kilku prostych zasad.

„Łukasz, pojedziemy do Ikea i poszukamy czegoś do mieszkania. Jakaś szafka by się przydała. Zobaczymy na miejscu”

Nie ma takiej opcji. Wszystko zaplanuj. W necie sprawdź interesujące Cię przedmioty, ich dostępność oraz ewentualne zamienniki na wypadek gdyby okazało się, że Twojej wymarzonej szafki na buty czy też półki na książki nie ma w sklepie. Nie idź „na pałę”, bo wpadniesz szał i zaczniesz kupować niepotrzebne Ci przedmioty. A tak, gdy wiesz co chcesz i wiesz gdzie to jest, jesteś panem sytuacji. Namierzasz cel i wszystko co z boku Cię nie interesuje. Nowe firanki ? Fak it ! Idziesz po szafkę i nawet armia wikingów z Ragnarem Lothbrokiem na czele nie jest w stanie Cię zatrzymać.

Nie pozwól sobie na to aby niepotrzebnie tracić czas na działy, które totalnie Cię nie interesują. Zrób sobie mapę sklepu i wyznacz strefy: zielona gdzie chcesz iść, pomarańczowa gdzie ewentualnie możesz na chwilę zajrzeć, ale bez większego zainteresowania i strefa czerwona, do której nawet syreni śpiew Cię nie zaciągnie. Zaoszczędzisz w ten sposób czas oraz kasę. Dobrym rozwiązaniem wydaje się założenie jakiejś zamkniętej grupy wsparcia na facebooku. Umawiasz się z kilkoma kolesiami, których akurat żony też chcą wyciągnąć do Ikea, spotykacie się na miejscu (ale udajecie, że się nie znacie) i każdy dba o plecy drugiego. Przez przypadek wchodzisz do strefy czerwonej i nagle robi się sztuczny tłum, który wyciąga Cię na neutralną ścieżkę. Samopomoc męska.

Podczas ostatnich zakupów w Ikea wpadłem na genialny pomysł, który mógłby uratować portfele nie jednego entuzjasty skandynawskich rzeczy. Tzw. „kosze ostatniej szansy” gdzie możesz odłożyć część z zawartości swojej torby zanim będzie za późno. Oczywiście z punktu widzenia interesów jest to totalnie nieopłacalne, ale czyż Ikea nie jest przyjazna klientowi i dba o jego interes ?

Pułapek na bezsensowne zakupy w Ikea jest mnóstwo. Nie do mnie należy prawić morały kto i co powinien kupować, ale może warto zastanowić się 2 razy nad wydatkami zanim przekroczymy próg niebieskiego sklepu. Jeśli wszystko powyższe zawiedzie pozostaje osłodzić sobie goryczkę porażki i zabawić się np. chowanego. Najbliższa okazja ku temu odbędzie się 10 maja w Ikea – Gdańsk

Posted Under
Bez kategorii