Smak dzieciństwa

smaki dzieciństwa

Doskonale pamiętam swoje dzieciństwo i towarzyszące mu smaki. Było ich mnóstwo – smak dzieciństwa to oranżady w naszym wiejskim sklepie GS, wakacyjny smak owoców prosto z drzewa i krzaków, cukierki z torebki za skitrane parę groszy od rodziców. Wszystko to już bezpowrotnie minęło, ale pozostał jeden smak, który do dziś się nie zmienił.

Swój pierwszy raz pamiętam doskonale, zarówno ten z dziewczyną jak i ten, gdy po raz pierwszy spróbowałem przywiezionych zza niemieckiej granicy żelków Haribo (z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że przyjemność z obu tych konsumpcji bardziej przeważa na korzyść żelków). Doskonale też pamiętam smak lodów, na które chodziliśmy z rodzicami czy też kuzynostwem.

„Za całe nasze pieniądze kupimy lody do termosu , a te które się nie zmieszczą zjemy na miejscu”

To był nasz idealny plan, który uskutecznialiśmy z kuzynem. Dwóch podrostków pociska przez pół mieściny tylko po to aby zjeść lody, takie których nigdzie indziej nie można było dostać. Zawsze w trzech smakach. Nie to co dziś. Idziesz do lodziarni i stoisz przed witryną dobry kwadrans, bo nie możesz się zdecydować jaki smak zjeść.

„Może wezmę sorbet gruszkowy, gałkę lodów amaretto i na to jeszcze 2 gałki lodów o smaku szynki parmeńskiej ?”

Mnie to męczy, lubię klasyczne smaki. I po taki klasyczny smak, który nie zmienił się od czasu jak byłem tym małym chłopakiem, który pociskał w swoich sandałach przez pół mieściny po ulubione lody, wracam do dziś. W to samo miejsce, po dokładnie ten sam smak jak 20 lat temu. Nie zmieniony ani odrobinę. Jeździmy tam z Martą i Córką przy każdej letniej wizycie u moich rodziców, bo to właśnie w ich okolicach znajduje się ów cukiernia z epickimi lodami. Każdy kto jest z Poznania kojarzy lody tradycyjne z ul. Kościelnej. Są bardzo dobre, ale śmiem twierdzić, że lody ze wschowskiej cukierni „U Paula” biją je na głowę, rzucają je na chodnik i rozmazują po krawężniku. Śmietankowe, czekoladowe i truskawkowe. Nic ponad to. Sprzedawane w tych samych okrągłych pojemnikach jak sprzed lat, w tym samym niezmienionym miejscu przez panią, która od czasów mojej młodości nie zmieniła się nawet o jeden siwy włos. Jedyne co się zmieniło, to doniczki na parapecie, jakieś nowsze takie, chyba chińskie i nie podobają mi się totalnie. Lody, zwłaszcza śmietankowe, mógłbym tam jeść w niezliczonych ilościach. Pączki też, ale wiadomo jak to jest z pączkami – zawsze idą tam gdzie nie powinny i bałbym się, że urośnie mi dupa.

Gdyby to miejsce przenieść w swej niezmienionej formie, tak jak stoi we Wschowie, do innego miasta, np. do Warszawy to hipstery oblepiłyby je jak osy dojrzałą gruszkę.

Jeśli akurat w niedalekiej przyszłości będziesz przejeżdżał przez Wschowę, to zapraszam Cię w TO miejsce.

Posted Under
Bez kategorii
  • „2 gałki lodów o smaku szynki parmeńskiej” 😀

    • wpisofsernik

      Taki smak byłby hitem 😀