Syn. Przyszło nowe.

Dokładnie w Dzień Dziecka postanowił przyjść na świat nasz wyczekany, trochę spóźniony Syn.

Poród był taki jak chcieliśmy. Przydarzył się w takim momencie, że uruchomiony ciąg dobrych dusz zadziałał i Córka była pod dobrą opieką podczas naszej nieobecności. To tak intensywne, graniczne doświadczenie, że fakt, że jest się już po jednym porodzie niewiele zmienia – skala bólu jest zawsze zaskakująca i dzieją się rzeczy nie-do-opowiedzenia. Ale mimo że ponownie przekroczyłam granice własnej wyobraźni, byłam w dobrych rękach, niesamowicie przy tym wspierana przez Męża, który był cichym bohaterem tego porodu. Choć świadomie wybraliśmy ten sam szpital co poprzednio, to przypadek sprawił, że poród przyjmowała ta sama położna, która nie tylko profesjonalnie poprowadziła nas do szczęśliwego finału, ale też zadbała o naszą intymność, m.in. – wyobraźcie sobie – o to by paliły się świece, gdy korzystałam z wanny. I znowu było wszystko – kontakt skóra przy skórze, bardzo profesjonalna opieka poporodowa, mocne wsparcie w laktacji, do której i ja, i Syn jesteśmy zresztą przekonani.

Od trzech dni jesteśmy już w domu. Jest nam Błogo i Dobrze. Drugie dziecko przyniosło ze sobą większy spokój. Choć nie pamięta się już wszystkiego, ma się do siebie dużo więcej zaufania i dużo sprawniej odczytuje się sygnały noworodka. Pamiętam, że przy Córce miałam w głowie zespół wyobrażeń, jaki noworodek być powinien i jak ja powinnam reagować – wszystkie te wyobrażenia runęły w konfrontacji z rzeczywistością. Byłam dobrą, intuicyjną mamą, choć miotałam się strasznie, nie potrafiąc zinterpretować jej potrzeb. Teraz myślę o świecie z perspektywy parodniowego szkraba: tuląc, nosząc, pozwalając zasypiać przy piersi, bo kiedy ma otrzymać to wszystko jak nie teraz?

Inaczej niż przed cztery laty postawiliśmy tym razem na siebie. Uczymy się siebie w nowej konstelacji. Korzystając z urlopu Męża, najbliższy czas spędzimy tylko we czwórkę. Poprzednio na początku wspierały nas Teściowa i Mama, przyjeżdżając do nas z mniej lub bardziej odległych stron rodzinnych. Był to bardzo dobry czas – to, że towarzyszyły mi w połogu, troskliwe, doświadczone kobiety, wspominam bardzo dobrze, zwłaszcza że zmagałam się z licznymi bólowymi dolegliwościami po porodzie. Teraz cieszymy się sobą we czwórkę – tym naszym powolnym wspólnym czasem. I – muszę przyznać z ogromem satysfakcji – jesteśmy dobrze dostrojeni, a ja mam chyba szczęście, bo jestem wciąż obdarzana dobrym wsparciem. Mąż staje na wysokości zadania i jest dobrym duchem w tym połogowym czasie, pełnym spodziewanych i niespodziewanych zmagań z własnym wyeksploatowanym ciałem, hormonami i kosmosem jaki wnosi ze sobą nowy mały człowiek. Córka jest dumna z bycia starszą siostrą, nagle – choć to przecież złudzenie – wydaje się całkiem dużą dziewczynką. A mimo to jej wciąż dziecięca obecność, tęsknota za nią, gdy byłam w szpitalu, jej wspomnienie w najtrudniejszych chwilach porodu – to wszystko ma smak sprawdzonej dobrej miłości, takiej głębokiej, która ściska za gardło. W tych trudnych dniach adaptacyjnych jest nadzwyczaj dojrzała, samodzielna, empatyczna i rozumiejąca, dla zaabsorbowanych rodziców.

Wraz z Synem przyszło Nowe. W tych pierwszych minutach, godzinach, dniach tworzy się unikalna więź i wplata się w naszą rodzinną konstelację. Mimo że oprócz całego cudownego spowolnienia połóg to jednak trudna konfrontacja z własną cielesnością. Mówi się o tym mało, ale to poranione ciało kobiety, bolące od nawału, poranione piersi pochłaniają mnóstwo uwagi. No cóż, nie przypomina się raczej Kate Middletown… Fajnie jest mieć wokół siebie bliskich, którzy to rozumieją.

Posted Under
Bez kategorii
  • Spokoju, jak najmniej bólu, i udanego wplatania Nowego w rodzinną konstelację.

  • Dziękuję pięknie

  • Gratulacje 🙂 Narodziny dziecka to najpiękniejszy moment w życiu. Też mam córkę i syna. Życzę Wam wszystkiego najlepszego – niech maleństwo zdrowo rośnie. Tobie również życzę dużo siły i szybkiego powrotu do formy 🙂

  • Ana

    Super! Kibicowałam Tobie mocno i nie mogłam się doczekać, aż wreszcie pojawi się info o pojawieniu się Małego Szkraba 🙂 Ogromne gratulacje i buziaki dla Was! Życzę cudownego czasu. Niech Synuś zdrowo rośnie 🙂

  • adam

    Cieszę się z Waszego szczęścia, to dobra wróżba na przyszłość. Wszystkiego najlepszego

  • Pingback: Pełny skład |()

  • Cud życia 🙂 zazdroszczę doświadczenia z wanną i swiecami – trochę magii w tym całym abstrakcyjnym bólu.
    Pamiętam jak ja wrociłam 3 miesiące temu ze szpitala. Starszy synek tez mi się wydał taki duży i dorosły. Główka małej naprawdę mała. Ale rzeczywiście rodzicielstwo po raz drugi jest już spokojniejsze i dojrzalsze. Świadome. Radosne!

  • Gratulacje! Pięknie napisane. Nacieszcie się sobą.

  • gratulacje 🙂 Oby wszystko się ułożyło tak jak chcesz, dużo cierpliwości i odpoczynku.

  • Gratulacje!!! Bardzo dobrze, że jesteście razem, we czwórkę. To łatwiej i szybciej pozwoli Wam się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Bo tak jak za pierwszym razem (z pierwszym dzieckiem) życie wywraca się do góry nogami, to z każdym następnym jest tak samo! Mam trójkę małych dzieci i wiem, że każdy poród, każdy połóg i każde dziecko jest inne i trzeba wszystkiego zawsze uczyć się na nowo. Dlatego życzę Wam wszystkim dużo spokoju, cierpliwości do siebie nawzajem i dużo miłości!

  • Gratulacje! Fajnie czytać takie pozytywne wpisy na temat porodu i pierwszych dni z maluchem. 🙂 Częściej jednak widzę teksty o horrorze przeżytym na porodówce, a to, co piszesz daje nadzieję na to, że nie zawsze jest źle. 🙂 Dzięki

  • Serdecznie gratulujemy narodzin Synka. Dużo szczęścia dla całej rodzinki!

  • Gratulacje, niech Rodzicielstwo będzie dla Was czasem wnoszącym,pozwalającym Wzrastać. Pozdrawiam,

  • Najserdeczniejsze gratulacje! 😀