Pełny skład

Pełny skład

Od środy gramy w pełnym składzie. Docieramy się jeszcze, trochę uczymy się siebie na wzajem. No, może nie jest to taka nauka, że my uczymy się Syna, a Syn nas. Bardziej my Jego. On płacze, a my staramy się to ogarnąć. „Mowa płaczu” wcale nie jest taka łatwa.

Wróciliśmy ze szpitala w środę. Długi weekend cały dla nas, na miejscu, bez pośpiechu. Choć w domu pełny skład, to w sumie rytm prawie ten sam. Marta głównie zajmuje się Synem, a ja Córką i z doskoku Martą i Synem. Dajemy sobie radę bezproblemowo. Pomagam Marcie w karmieniu (nie nie, nie tak jak sobie myślicie), przystawiam Syna, poprawiam itd. Odważę się nawet powiedzieć, że jestem Marty laktacyjną przyjaciółką. Córka bardzo pomocna, biega i pomaga. Obecnie najbardziej ją interesuje jakiego koloru Syn robi kupy. Jednak aby dowiedzieć się jak jest u nas to zapraszam do poczytania bloga Pani Poczytalnej. Jedyne co nam nie pomaga, a wręcz przeszkadza to pogoda – 3 dni upałów. Boże Ciało jeszcze do zniesienia, pojeździliśmy sobie z córką po górkach i placach, ale piątek i sobota to już piekarnik odkręcony na wysokie grzanie. Syn od upałów nie może spać, gorąco mu i wciąż płacze. 

Skoro już mowa o płaczu, to jak już wspomniałem uczymy się siebie, a jednym z głównych przedmiotów tej nauki to płacz Syna. Wiadomo płacz płaczowi nie równy. I tak możemy (po tych kilku dniach) rozróżnić:

„Łeeeeeeee – jestem głodny. Daj mi cyca, tu i teraz, dużo cyca !”

Łaaaaaa łeeeeeee – za mało cyca ! Daj mi cyca !”

Łaaaaaaa – nie chcę spać. Albo chcę! Nie wiem co chcę ! Łeeeeeeeee”

„Przebierz mnie, łeee łeeee łeeee”

Na pierwszy rzut oka widać różnicę. Wiadomo są jeszcze różne wariacje w tym temacie. Trzeba wyłapywać niuanse, ale to przychodzi z czasem.

To tak w skrócie co u nas.

Posted Under
Bez kategorii
  • Mistrzowsko dajecie radę! Właśnie mi przypomniałeś, jak to z tym płaczem jest 😉 To dopiero szyfry! 🙂

  • wpisofsernik

    Michale, te szyfry to jak enigma czasem 🙂