Małe AGD

Małe AGD

Gdy w 1899 roku główny inżynier koncernu Allgemeine Elektricitäts-Gesellschaft,  Michał Doliwo-Dobrowolski opracował pierwszą na świecie suszarkę do włosów o delikatnie brzmiącej nazwie Fön (ciepły, górski wiatr), nikt nie podejrzewał, że w późniejszych latach zrewolucjonizuje ona szybkie i sprawne suszenie włosów gospodyń domowych na całym swiecie. W dzisiejszych czasach suszarka jest tak oczywistym przedmiotem (prawie)codziennego użytku, że nie za bardzo zwracamy na nią uwagę. Nie zwracamy aż do momentu gdy w naszym życiu pojawia się dziecko. Wtedy suszarka zupełnie zmienia swoje zastosowanie, o którym nawet Pan Michał, inżynier AEG nie miał zielonego pojęcia.

Przez całą ciążę zastanawialiśmy się z Martą jaki ten nasz Syn będzie. Wiadomo, jaki by nie był, zdrowie jest najważniejsze. Resztę można jakoś przeżyć. W głębi naszych rodzicielskich serc liczyliśmy na to, że trafi nam się egzemplarz dziecka cichego, spokojnego. Takiego wręcz mitycznego co to mało płacze, spokojnie leży w łóżeczku pozwalając tym samym odpocząć swoim zmęczonym rodzicom czy też śpi co najmniej 3 godziny i budzi się tylko po to aby znów zjeść i pójść w kimę. Z wyżej wymienionych cech skrycie liczyliśmy na tę pierwszą i ostatnią. Trochę się przeliczyliśmy. Te pierwsze  10 dni z Synem w domu nie były łatwe. Chłopak okazał się z tych co to nie skrywają swoich uczuć i niezadowolenia w głębi siebie tylko od razu wyrzuca wszystko na zewnątrz, najlepiej jak najgłośniej. Jednym słowem płacze. Bywały takie dni, że tylko na tym się skupiał i jakoś ciężko było funkcjonować nam wszystkim. Najtrudniej jest gdy Syn zdenerwuje na to, że zamiast go karmić to my, Nieogarnięci których zna tylko z głosu, bo i tak jeszcze za wiele nie widzi, np. go przewijamy. Co za marnowanie czasu ! Wtedy nic nie może już nas uratować. Nic oprócz wspomnianej suszarki.

Przyznam się szczerze, że słyszałem te wszystkie legendy, w których to noworodki zasypiają przy dźwiękach odkurzaczy, pralek czy suszarek. Słyszałem te legendy, nawet oglądałem filmy. I szczerze zazdrościłem, bo Córka (wtedy jeszcze mały brzdąc) była (i nadal jest!) bardzo głośnym dzieckiem, które mało spało. Na nic się zdały odkurzacze, pralki, suszarki czy też kosiarki (pozdrawiam sąsiada Edka!). Dlatego też temat urządzeń z działu małe AGD został porzucony. Tym razem jednak, przy drugim dziecku, w wielkiej glorii i chwale powróciła suszarka. Podczas jednego, bardzo głośnego wieczoru, gdy próbowałem uspokoić Syna, Marta poszła do łazienki i przyniosła naszą starą, wysłużoną, a przede wszystkim głośną suszarkę. I zadziałało ! Kilka minut i Syn odleciał do snu. Szczęście zapanowało ogromne, ciche i stłumione aby nie obudzić, ale wciąż ogromne. Dziecko się wycisza, rodzice się uspokajają, w domu panuje atmosfera prawie świąteczna. Cieszymy się ogromnie.

Suszarka jest pod ręką gotowa nieść nam pomoc w trudnych chwilach naszego dziecka, w szafie stoi odkurzacz i jak trzeba będzie to i jego nie zawahamy się użyć. Wszakże spokój dziecka to spokój nas wszystkich.

Ps – Miałem wczoraj, przez krótki czas, swój własny mały kryzys. Nie płakałem, nie rzucałem się po ścianach, ale palące uczucie gdzieś w środku pozostało. Muszę zrozumieć, że wszystkiego na raz nie można ogarnąć.

Posted Under
Bez kategorii
  • Hehehe, ja mam koleżankę, która swojemu dziecku puszczała suszarkę z apki na iPhone’a, zatem warto przetestować, bo i może na prądzie zaoszczędzicie 😉

  • wpisofsernik

    Michale, mam już tę apkę na ios, a Marta inna wersję na androida. Szum morza o 5 nad ranem w naszym mieszkaniu potrafi każdego ukołysać do snu :))