Spóźniony o 5 minut

Spóźniony o 5 minut

Ostatnio popadam w jakąś paranoję. Może to jeszcze związane jest z tempem pracy z ubiegłego miesiąca, nie wiem. W każdym razie co bym nie robił i czego bym nie planował, ciągle mam nieodparte wrażenie, że jestem spóźniony o 5 minut. Gdzieś siedzi mi to w głowie i trudno jest mi się tego pozbyć co na co dzień jest trochę kłopotliwe.

Nie wiem skąd, ale wciąż jestem spóźniony o 5 minut. Wciąż gdzieś na tempo, wciąż podczas planowania wszystkich rzeczy muszę narzucać sobie dziwne tempo. Weźmy np. sytuację sprzed 2 tygodni kiedy to jechaliśmy z Martą i dzieciakami do Białegostoku. Wszystko zaplanowane – auto do odebrania od mechanika (zaniemogła nam saabina na chwilę), zapakowane dzień wcześniej, budzik na 3:30 rano ustawiony. I lipa. Marta obudziła mnie o 4:30. Mówiła, że robiła to wcześniej, ale coś przez sen bezsensu bełkotałem, potem ją zwyzywałem (wtf?!) więc poszła do kuchni robić kanapki na drogę. W końcu jednak wstałem i już niepotrzebne nakręcanie się, że mogłem wstać wcześniej, że wyjedziemy trochę później niż zakładałem. W sumie po co ? Wstałem wyspane, wypoczęty, a trasę i tak zrobiliśmy w mega dobrym czasie (bez przekraczania limitów prędkości, żeby nie było).

Albo sytuacja kiedy to wracam do domu i mam wyjść na jakieś szybie zakupy. I już stres, że tyle czasu mi to zajmie i z wolnego czasu będę miał mniej. Totalnie bez sensu. Człowiek wpada w jakiś dziwny wir nakręcający tempo, a tak naprawdę jest to zupełnie niepotrzebne. Bo niby co miałoby się stać jeśli wyjadę pół godziny później czy zostanę o 15 minut dłużej w sklepie ? Nic.

Teraz jest już lepiej, chyba zluzowałem. Wyciszony, spokojny jakby bardziej. Jest ok. Tak mam zamiar wejść w jesień, która już niebawem, a którą lubię bardzo. Za 3 tygodnie zacznie się odprowadzanie Córki do przedszkola, a Ona, uwierzcie mi, ma naprawdę zupełnie inne poczucie upływającego czasu niż jej staruszek.

 

Posted Under
Bez kategorii
  • Tempo Ojciec – tempo! 🙂 Ja mam na to jedną sprawdzoną metodę, która jest w aplikacji Inbox by Google do poczty. Wprawdzie rzeczywistości różne (od tego, co opisałeś powyżej), ale podejście śmiało można wdrożyć w życiu – czyli zamiast się zamartwiać ze jestem w niedoczasie, wybieram opcję „Odłóż zadanie/pocztę/wiadomość do… kiedyś” 🙂 Autentycznie, jest taka opcja! I działa genialnie ;P