Uniwersalność uważności. Rozmowa z Agnieszką Pawłowską

Ta rozmowa marzyła mi się od dawna. Agnieszka Pawłowska, certyfikowana trenerka MBSR i autorka książeczek dla dzieci z serii Kraina Uważności opowiedziała mi o swojej drodze ku uważności, o tym, jak zmieniła ona jej rodzicielstwo i o tym jak ważna jest uważność dla dzieci i dla zmęczonych życiem dorosłych. Zapraszam do lektury!

Z pierwszego wykształcenia jest Pani ekonomistką, ale od lat kształci się Pani w dziedzinie uważności i uczy jej Pani innych. W tej zawodowej wolcie jest moc. Proszę opowiedzieć o początkach własnej przygody z uważnością.

Rzeczywiście moja droga do psychologii i, szeroko rozumianych, obszarów związanych ze wsparciem emocjonalnym trwała jakiś czas. Po swoich doświadczeniach, jakie wyniosłam z tej podróży, uważam, że dokładnie tak miało być. Najpierw osobiście zaznałam przeróżnych problemów i wyzwań związanych z pracą w korporacji, z trudnymi relacjami zawodowymi i prywatnymi, z zagubieniem równowagi między życiem prywatnym i zawodowym, z ludzkimi dramatami, które odbywały się tuż obok mnie…

Od zawsze miałam w sobie ogromną chęć pomocy innym, lecz jak to robić, gdy sama nie radziłam sobie z własnymi problemami i emocjami? Apogeum mojej bezsilności emocjonalnej odczułam po urodzeniu dwójki moich dzieci – które pojawiły się na świecie rok po roku. Chcąc być idealną matką, nie dopuszczałam możliwości, by moje dzieci płakały: przecież kochając je, powinnam rozpoznawać ich potrzeby. Skutkowało to tym, że ich płacz powodował u mnie napięcie, a one oczywiście idealnie je wyczuwały i płakały jeszcze głośniej. Nie potrafiłam zatrzymać tej spirali… Do czasu, aż rozpoczęłam własną praktykę uważności. To było dla mnie prawdziwe odkrycie! Kiedy ja nauczyłam się radzić sobie z własnymi emocjami, moje dzieci – jak za dotknięciem magicznej różdżki – stały się spokojniejsze. Zaczęłam też lepiej rozumieć siebie, a także dostrzegać wokół możliwości, których wcześniej w ogóle nie zauważałam.

Mając jednak umysł ekonomisty, potrzebowałam konkretnych dowodów na to, że uważność to nie jakaś parapsychologiczna sztuczka, lecz uznana naukowo metoda. Wystarczyło wpisać w internecie hasło „mindfulness” i natychmiast pojawiły się setki, a nawet tysiące badań potwierdzających jej skuteczność. To ostatecznie przekonało mnie, że chcę się dalej rozwijać w tym kierunku, by móc dzielić się z innymi tym, co sama odkryłam, jako ogromną wartość w moim życiu prywatnym i zawodowym. W międzyczasie odeszłam z firmy, w której pracowałam i otworzyłam własną działalność, a wkrótce spółkę: centrum psychologiczno-coachingowe inspeerio w Poznaniu. Tutaj mam możliwość realnej pomocy innym, inspirowania i pozytywnego „zarażania” uważnością 😉

Co jest dla Pani najważniejsze w Pani praktyce uważności?

To, że mogę ją wkomponowywać w codzienne sytuacje, że pomaga mi cieszyć się zwyczajnymi chwilami, że przypomina mi o tym, co w życiu najważniejsze. Ale także to, że pomaga mi w trudnych chwilach: bólu, straty czy nagromadzenia trudnych emocji. Wspaniale też wspiera relacje z dziećmi. Uważne bycie i słuchanie dzieci buduje niesamowitą więź, a wspólne oddychanie i obserwacja ciała, to fantastyczne zakończenie dnia.

Zajmowała się Pani m.in. wdrażaniem programu uważności do szkół. Do czego przydaje się uważność w życiu szkolnym?

Szkoła to miejsce wielu wyzwań, zderzenia niejednorodnych charakterów, ogromnej ilości oczekiwań, a zarazem różnych możliwości poszczególnych osób. To także miejsce, w którym uczniowie uczą się współdziałania w grupie, co również bywa nie lada wyzwaniem. Szkoła jest nie tylko miejscem nauki, lecz niestety także miejscem silnego stresu, którego doświadczają zarówno uczniowie, jak i nauczyciele. Techniki uważności zostały już na stałe wprowadzone do programów wielu zachodnich szkół, ponieważ dają realne wsparcie i pozytywnie wpływają zarówno na atmosferę w klasach, jak i na wyniki w nauczaniu.
Istotnymi i potwierdzonymi w licznych badaniach skutkami praktykowania uważności są m.in:

– skuteczniejsza motywacja,

– lepsza koncentracja uwagi,

– rozumienie i kontrola emocji,

– zwiększenie umiejętności radzenia sobie w stresujących sytuacjach,

– zwiększona zdolność do relaksu,

– rosnąca pewność siebie i zdolność do samoakceptacji,

– rezygnowanie z toksycznych schematów-automatycznych reakcji,

– prospołeczne zachowania.

Uważność to prosta i dostępna dla każdego metoda, która uczy nas zatrzymania, doświadczania tego, co nas spotyka z ciekawością, akceptacją i bez oceniania. Nawet kilka-kilkanaście minut dziennie uważnego oddychania, obserwacji myśli, emocji czy sygnałów dochodzących z ciała powoduje, że uczniowie stają się spokojniejsi, czują się szczęśliwsi, potrafią lepiej koncentrować się na zadaniach, rzadziej też wchodzą w konflikty z rówieśnikami w szkole. Wartością dodaną takich ćwiczeń z nauczycielem, jest to, że on także zaczyna lepiej radzić sobie z własnymi emocjami. By móc wdrażać uważność do szkoły zdecydowanie potrzebne jest  zaangażowanie dyrekcji oraz otwartość wśród nauczycieli. Nie da się bowiem uważności wprowadzać na siłę.

Jest Pani autorką książek dla dzieci, w których przybliża Pani najmłodszym i ich rodzinom idee uważności. Jak z Pani perspektywy – jako trenerki i jako autorki książek – wyglądają podstawowe problemy związane z rodzicielstwem i uważnością.

Koncepcja książeczek dla dzieci mówiących o uważności powstała z myślą o moich własnych dzieciach. Widząc z jakimi trudnościami stykają się na co dzień, że stres nie jest obszarem zarezerwowanym tylko dla dorosłych, chciałam im przybliżyć to, czym się zajmuję, pokazać, jak uważność może się przełożyć na nasze życie i pomóc im w codziennych problemach. Nie chciałam jednak robić tego w formie naukowego wykładu, lecz językiem najbardziej naturalnym dla dzieci – czyli językiem bajek i bohaterów, z którymi można się utożsamiać. Podzieliłam się tekstami z kilkoma osobami z najbliższego grona, które zachęciły mnie do tego, by wydać je w formie książeczek. Tak zaczęła się moja książkowa przygoda… Cieszę się ogromnie, że seria Kraina Uważności została tak pozytywnie przyjęta przez czytelników – zarówno tych młodszych, jak i starszych. Tym bardziej, że temat jest bardzo istotny. Współcześnie mamy coraz mniej czasu dla siebie i dla naszych dzieci. Mamy mnóstwo pracy, zadań, obowiązków. Coraz mniej potrafimy odpoczywać. Automatycznie przekazujemy to także naszym dzieciom. Powoli gubimy radość z bycia ze sobą, nie dostrzegamy tego co dzieje się wokół nas, stale biegniemy.

Uważne rodzicielstwo, to przede wszystkim umiejętność zatrzymania się, pełnego zobaczenia drugiej osoby, jaką jest dziecko: z jej doświadczeniami, radościami, obawami, z jej punktem widzenia i całą gamą przeżywanych emocji. To okazanie zrozumienia i akceptacji, a także wspólne odkrywanie świata. Oczywiście część dorosłych oburzy się, że na to potrzeba czasu, którego stale brak. Jednak wystarczy choćby kilkanaście minut dziennie uważnego bycia z dzieckiem – to już wiele zmieni. A z czasem może się okazać, że ten czas naturalnie wydłuży się o kolejnych kilka-kilkanaście minut. Czerpać z niego będzie bowiem zarówno dziecko, jak i rodzic.

Mówi się, że dzieci to najlepsi nauczyciele uważności. Na czym polega praktykowanie uważności z dziećmi? Do czego dzieciom przydaje się taka praktyka?

Rzeczywiście małe dzieci, to mistrzowie uważności. Wystarczy spojrzeć na raczkujące niemowlę, które z nieudawaną ciekawością eksploruje otaczający świat. Wszystkiego dotyka, ogląda, smakuje… Nie spieszy się, by przypadkiem coś mu nie umknęło. Cieszy się z małych odkryć. A później wchodzi coraz bardziej w „nasz świat”, czyli wszelkie: „chodź szybciej”, „nie ma nic ciekawego w tych kamyczkach”, „nie bądź beksą”, „jedz, nie mamy czasu”, „jak długo można wiązać buty?!”, „nie ma się czego bać-wymyślasz”, „pospiesz się”, itd., itp… Powoli, nieświadomie, zabijamy w naszych dzieciach uważność. Skutki braku kontaktu ze sobą i ze światem są zatrważające. Dzieci nie radzą sobie z emocjami, tracą poczucie własnej wartości, uczą się miłości warunkowej, nie potrafią odpoczywać, są znacznie mniej kreatywne i rywalizują ze sobą nawzajem. Współczesne dzieci są też znacznie bardziej zestresowane niż poprzednie pokolenia, przekłada się to na rosnącą liczbę depresji wśród młodych ludzi i na wzrost samobójstw wśród nastolatków (wciągu ostatnich 10 lat aż o 66%). To bardzo niepokojące statystyki.

Jak Pani rodzicielstwo zmieniło się, odkąd praktykuje Pani uważność?

Poza tym, o czym wspominałam na początku naszej rozmowy, czyli uzyskaniem większego spokoju i wiary we własną matczyną intuicję, nauczyłam się słuchać moich dzieci. Nie tak, jak słucha się wiadomości w radio, ale słuchać uważnie. Słyszeć co mówią słowami, tonem głosu, gestami i mimiką. Pomagać im zrozumieć ich własne emocje, nie poprzez tłumaczenie co mają czuć, ale pomagając im dojść do własnych wniosków dotyczących tego, co dana emocja chce im przekazać. Rozumieć sens wszystkich emocji, które towarzyszą nam w życiu, a tym samym akceptować to, że do nas przychodzą. Dostrzegać myśli, które nie zawsze nam służą. Patrzeć na świat oczami innej osoby, by móc zrozumieć jej perspektywę i sposób zachowania. Dużo rozmawiamy i dyskutujemy – sama wiele uczę się od moich dzieci! Często pomagam  im się wyciszyć i rozluźnić przed snem: wspólnie oddychamy, obserwujemy ciało, czasem wykorzystujemy wspierające wizualizacje. To wszystko bardzo nas do siebie zbliża.

Jon Kabat Zinn pisał: „Każdy ma zdolność bycia świadomym. Jednak ten stan jest większości z nas zupełnie obcy” Czy, bazując na Pani trenerskim doświadczeniu, są ludzie, którzy nie są w stanie praktykować uważności?

Wszystkie osoby, które nie cierpią z powodu poważnych zaburzeń psychicznych, są w stanie praktykować uważność. Prawda jest taka, że każdy z nas ma ku temu inne predyspozycje. Osoby, które z natury są bardziej uważne, rozpoczynając praktykę formalną osiągają zwykle bardzo znaczące rezultaty. Jednak osoby, które na co dzień charakteryzują się niską uważnością, gdy zaczną ją w sobie rozwijać, nawet uzyskując niższy wzrost poziomu uważności niż osoby z pierwszej grupy, doświadczają  wyraźniejszej zmiany jakości życia.

Uważność jest bardzo uniwersalna – każdy znajdzie w niej obszar dla siebie. To może być uważna obserwacja ciała w spoczynku lub w ruchu, medytacja siedząca lub chodzona, uważne patrzenie, słuchanie, dotykanie, smakowanie, uważność w relacji. By jednak odnaleźć to, co nam najbliższe trzeba spróbować wszystkich opcji i dać sobie czas na ich doświadczenie.

Co z Pani trenerskich obserwacji  jest najprzyjemniejsze, a co najtrudniejsze w treningach uważności?

Najprzyjemniejsze dla uczestników jest samo zatrzymanie się podczas naszych cotygodniowych spotkań w ramach kursów MBSR[i]. Wyłączenie telefonu, danie sobie przestrzeni tylko dla siebie, obserwacja tego, co dzieje się wewnątrz i wokół nas. Na początku praktyka formalna często daje poczucie dużego odprężenia i relaksu. Spora część uczestników zasypia podczas ćwiczeń – zmęczona codzienną gonitwą. Powoli jednak stają się coraz bardziej świadomi swoich odczuć i myśli. Najtrudniejsza jest jednak dyscyplina w codziennej praktyce. Uczestnicy każdego tygodnia dostają zadanie domowe polegające na ćwiczeniu konkretnej techniki – każdego dnia przez około 40 minut. W zabieganym życiu, wygospodarowanie takiej ilości czasu na „nicnierobienie” bywa ogromnym wyzwaniem. Jednak tylko regularna praktyka daje rzeczywiste efekty – i na poziomie samopoczucia i na poziomie funkcjonowania mózgu. Z czasem także praktyka wglądu w siebie bywa coraz trudniejsza, bowiem odkrywamy obszary, którym wolelibyśmy się nie przyglądać. Na tym jednak polega prawdziwy rozwój. Odwracając głowę od tego co trudne, skazujemy się na bezsilność i ciągnięcie tego za sobą w nieskończoność. Dzięki praktyce uważności uczymy się obserwować, akceptować i nie oceniać, a to daje nam możliwość dostrzeżenia całkiem nowych perspektyw i możliwości działania. Można powiedzieć, że bez wysiłku.

Dziękuję za rozmowę.

[i] Mindfulness-Based Stress Reduction, czyli kurs redukcji stresu na bazie uważności

 Agnieszka Pawłowska – zawodowo związana z uważnością, certyfikowany nauczyciel MBSR. Autorka pierwszej na polskim rynku serii książek skierowanej do dzieci Kraina uważności. Certyfikowany coach (certyfikat ICC), trener rozwoju osobistego oraz Mind-Body Bridging, czyli metody składającej się z prostych i skutecznych narzędzi radzenia sobie z trudnymi emocjami (certyfikat przyznany przez twórcę metody Stanleya Blocka). Studentka psychologii w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego. W ciągu 12 lat z sukcesem wykorzystywała swoją wiedzę w obszarach biznesowych, tworząc i prowadząc zespoły pracowników działów, a także duże projekty cross-działowe i ogólnofirmowe. Więcej informacji znajdziesz na stronach: http://www.agnieszkapawlowska.pl/http://inspeerio.pl/

Posted Under
Bez kategorii
  • Bardzo wartościowy wywiad i bardzo ważny temat. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy ulegamy różnego rodzaju wyścigom (mniej lub bardziej świadomie) i stresowi, które często prowadzą do frustracji lub chorób typu depresja. W tym kontekście wątek dzieci to temat rzeka.
    Jestem wielką fanką uważnego stylu życia. Przemawia do mnie filozofia slow life, doceniam wszelkie jej aspekty i pomimo, że prowadzę bardzo aktywny tryb życia, wokół mnie wiele się dzieje, a moje życie momentami przypomina jazdę na rollercoasterze, potrafię się zatrzymać, wyciszyć, kontemplować chwile, docenić to co posiadam. Dostrzegam szczegóły i okruchy życia. Staram się jak najwięcej czasu wygospodarować dla rodziny, ale nie zapominam też o sobie. Pozdrawiam.

    • Dziękuję ogromnie za dobre słowo 🙂 Wszystkim nam uważność jest potrzebna, ale w stosunku do dzieci to narzędzie nie do przecenienia. Kibicuję w praktyce uważności na co dzień 🙂

    • Dziękuję ogromnie za dobre słowo 🙂 Wszystkim nam uważność jest potrzebna, ale w stosunku do dzieci to narzędzie nie do przecenienia. Kibicuję w praktyce uważności na co dzień 🙂

  • Daje do myślenia. Co jakiś czas ćwiczę uważność, ale cały czas zastanawiam się, czy to aby dobrze robię. Czujne oko trenera mogłoby się przydać i pokierować we właściwą stronę. Kto wie, może kiedyś się skuszę na warsztaty z panią Agnieszką. A tymczasem zajrzę do Krainy Uważności z moim hiperaktywnym synkiem. Może się czegoś nauczymy?

    • Będę pisała o tych książkach. Dla dzieci hiperaktywnych książeczka o tygrysku Erwinku i rywalizacji wydaje się najlepsza, choć moja córa chyba najbardziej pokochała tę o uważnym jedzeniu.
      Myślę, że najtrudniejsze jest to wyłączenie myślenia, ale ja z radością oddycham pełną piersią i staram się uważnie, nieoceniająco przyglądać temu, co jest. Taka praktyka to nie permanentny stan, to momenty, które z czasem trwają dłużej i dłużej, ale moim zdaniem warto.

      • Dzięki za radę i wskazówki. Intuicyjnie chyba w ten sposób „uważałam”, ale teraz będę to robić bardziej świadomie. Temat jedzenia też przydałoby nam się przećwiczyć, bo buntu i krzyku przy tym co nie miara.

      • Dzięki za radę i wskazówki. Intuicyjnie chyba w ten sposób „uważałam”, ale teraz będę to robić bardziej świadomie. Temat jedzenia też przydałoby nam się przećwiczyć, bo buntu i krzyku przy tym co nie miara.