Czego potrzebuje małe starsze dziecko

Jednym z najtrudniejszych zaskoczeń powtórnego macierzyństwa jest dla mnie fakt, jak człowiek, którego kocha się najbardziej na świecie, czyli własne, pierwsze dziecko, staje się na moment daleki. Trwa to chwilę, dłuższą lub krótszą.  Odkrywasz, że to starsze jest za głośne, za gwałtowne, chce od Ciebie uwagi, której nie możesz mu dać, bo skupiasz się na niemowlaku. Czasami lubisz jak na chwilę znika, jak zajmuje się nim tata lub babcia. Gdy nie ma znikąd pomocy i jesteście sami, w trójkę, ciężko znosisz lawinę próśb i oczekiwań, odpowiadasz nerwowo i łatwiej wyprowadzić Cię z równowagi. Potem zmagasz się z wyrzutami sumienia, jesteś milsza i aranżujesz zabawę, ale to tylko chwilowa poprawa.

Niby jesteś na to przygotowana i wiesz, że gdy pojawia się drugie dziecko, trzeba zadbać o emocje pierwszego. Całą ciążę czytacie książeczki, ono głaszcze po brzuchu, pyta jak się czujesz. Jesteś pełna nadziei i radości. A potem rodzisz drugie, jesteś obolała, ale wciąż pełna wiary, że będziesz taką samą mamą jak wcześniej. Że będziesz czytać mu książki, kiedy małe będzie spało. Tylko nagle twoje ukochane starsze dziecko jest zbyt głośno, a niemowlak potrzebuje ciszy absolutnej. Albo karmienie Cię boli i nie masz siły na książeczki, a ono nie rozumie, że jesteś obolała i zmęczona. I w zasadzie JEST DUŻE,  w porównaniu do noworodka ma DUŻE RĘCE, DUŻE NOGI, wszystko ma duże. Więc, myślisz sobie, tyle rzeczy POWINNO SAMO. Wydaje ci się zrozumiałe, że więcej oczekujesz. Dużo więcej. Potrafi się już przecież ubrać, załatwić, może wziąć drobną przekąskę bez twojej pomocy. Mogłoby SAMO zrobić porządek, SAMO się pobawić chwilę, przecież tylko tu przewijam i zaraz wrócę. SZYBCIEJ się ubieraj, POSPIESZ SIĘ. NIE WIDZISZ, ŻE UBIERAM MALUSZKA?

Aż wreszcie WRESZCIE uzmysławiasz sobie, że jednak się w tym wszystkim pogubiłaś. W przebłysku widzisz siebie zniecierpliwioną, stękającą, poganiającą starsze dziecko. W drugim przebłysku widzisz siebie roztkliwiającą się nad maluchem. Znasz już te stany, jesteś w nich wyćwiczona i zawsze gdy przytulasz niemowlaka, chwilę później automatycznie rzucasz, kocham cię, w stronę starszego dziecka.

Ale tym razem widzisz to wyraźnie. Bez automatycznego pośpiechu.

I wtedy do Ciebie dociera. ONO JEST WCIĄŻ MAŁE. Ma swoje 3, 4 lub 5 lat. Mniej lub więcej. Mówi Ci codziennie na swój sposób, Mamo kocham. Zamiast mówić MAMO ZAUWAŻ, krzyczy lub się wygłupia. Umie założyć spodnie, poskładać klocki, ale najzwyczajniej w świecie chce Twojej przytomnej obecności.

A wiesz co jest w tym odkryciu najlepsze? Ja wiem i może trochę Cię zaskoczę. Otóż, wyrzuty sumienia nie są tu wcale potrzebne. Więcej, są absolutnie zbędne. Droga do starszego dziecka odnajduje się sama. Nie wtedy jednak, gdy się ma do siebie pretensje, a wyrzuty sumienia rosną. Macierzyństwo to nie konkurs na matkę idealną, taką, która nigdy się nie myli. I nie wtedy, gdy na siłę próbujesz, by było jak kiedyś, starając się odgrywać TAMTĄ mamę, sprzed narodzin rodzeństwa. Tamtej mamy już nie ma, tak jak nie ma już tamtego jedynego dziecka. Jesteście w nowej konstelacji i Wasza relacja moduluje się na nowo. A Twoje dziecko, starsze czy młodsze,  potrzebuje matki autentycznej, która może czasem błądzi, ale potrafi znaleźć drogę z powrotem. I gdy nagle w przebłysku uważności zaczynasz rozumieć emocje swoje i emocje dziecka, dostrzegasz ich przyczyny i przewidujesz skutki, Twoja droga do starszego dziecka odnajduje się sama. Przestajesz poganiać, zaczynasz słyszeć. I na nowo odnajdujesz wspólny język ze swoim starszym, wciąż małym dzieckiem.

Źródło zdjęcia [klik]

  • Opisujesz to, co się w dużej mierze dzieje w moim domu. Z czasem nauczyłam się wypracowywać zdrowy kompromis pomiędzy dbaniem o młodsze dziecko a poświęcaniem aktywnej uwagi starszemu. Są sytuacje, kiedy bawimy się ze starszym, a młodsza córeczka jest obok i sama się czymś zajmuje, nie absorbując mojej energii – wówczas synek czuje się dowartościowany i spokojny. Ale jest też dużo takich, kiedy muszę o nią zadbać, choćby w zmęczeniu czy chorobie, a starszy nie rozumie, dlaczego on jest poszkodowany. Często wskakuje mi na kolana i domaga się podobnego, wyjątkowego traktowania, mimo że mi się wydaje, że wcale go nie potrzebuje. Ale może jednak?

    • Bibi

      Pani Poczytalna już tak ma, że pisze to, o czym inni myślą, albo co przeżywają:)

      • Zauważyłam, że ma dar zaglądania w nasze umysły 🙂

        • Dzięki dziewczyny, rumienię się wirtualnie 😉 Sporo czytałam o zazdrości o młodsze rodzeństwo (czego nie doświadczam na razie w ogóle), o poczuciu odrzucenia przez starsze dziecko i tylko sporadycznie udało mi się trafić na uwagę, że w jakiś sposób to starsze dziecko JEST odrzucone w pierwszym momencie po pojawieniu się rodzeństwa. Fizycznie sił jest mniej i czasu jest mniej. Nie mówiąc już o sytuacjach choroby młodszego czy bolesnym ząbkowaniu. Trudne to wszystko, ale dopiero, gdy uzmysławiam sobie, że starsze wciąż jest małe i przytomnie poświęcam jej uwagę, zaczynam widzieć, jak się uspokaja i jak dobrze nam w trójkę razem.

  • Podziwiam wszystkich, którzy mają więcej niż jedno dziecko. Chylę przed Wami czoła.

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Bardzo bliski mi obecnie tekst. Mam w domu 1,5 miesięczniaka i 3,5 latkę. Faktycznie mam do niej od porodu mniej cierpliwości, mniej czasu. Na szczęście już wcześniej sporo zajmowała się sobą, więc wiele się nie zmieniło. Zwraca na siebie uwagę. Warto angażować starsze w pomoc przy młodszym- to zawsze wspólnie spędzony czas 🙂

    • Tak, w zasadzie w sytuacji neutralnej i niekonfliktowej angażowanie w pomoc to najlepsza opcja. Wielokrotnie proszę córkę o pomoc, ją otrzymuję i jestem wdzięczna. Trudniej się komunikować w pośpiechu, w zmęczeniu lub odpowiadać na usilne prośby wyłącznej zabawy. I wtedy o krok od przykrej litanii: nie teraz, za chwilę, pospiesz się, nie przeszkadzaj.

  • Pięknie to opisalas.

  • Pięknie to opisalas.

    • Dziękuję bardzo

  • Bardzo ładny ten tekst. W którym sama się odnajduję. Moje dzieci są jeszcze małe, ale gdy zrozumiałam, że i teraz mogę być z nimi autentyczna, szczera, to mnie samej po prostu jest lepiej. I przyszłość z nastolatkiem nie wydaje mi się już też malowana w czarnych barwach…Pozdrawiam!

  • Bardzo ładny ten tekst. W którym sama się odnajduję. Moje dzieci są jeszcze małe, ale gdy zrozumiałam, że i teraz mogę być z nimi autentyczna, szczera, to mnie samej po prostu jest lepiej. I przyszłość z nastolatkiem nie wydaje mi się już też malowana w czarnych barwach…Pozdrawiam!

    • Autentyczność to nasza największa siła 😉 Dzięki za dobre słowo.

  • Tkwię w tym aktualnie. Dziękuję za ten tekst !

    • Dzięki 🙂 Życzę satysfakcjonujących rozwiązań 🙂

  • Ivu

    Bardzo, bardzo, bardzo potrzebowałam tego tekstu. Dziekuję!

    • Cieszę się, że się przyda 🙂