Magia niecodziennych rzeczy

Choć najczęściej jestem dość niechętna wyzwaniom blogowym, bo lubię chodzić własnymi ścieżkami i nie lubię pisania na akord, po dwumiesięcznym namyśle dałam się wciągnąć w pewną zabawę. 12 niecodziennych rzeczy to akcja na cały rok zaplanowana przez Kasię, autorkę bloga Droga do minimalizmu. Ta myśl chodziła mi po głowie z kilku względów. Po pierwsze: Kasia tworzy jedno z moich ulubionych miejsc w sieci. Po drugie: wydaje mi się, że to wyjątkowo wdzięcznie wpisujące się w codzienną praktykę uważności. W końcu to idealny pretekst do zwolnienia autopilota.

Co niecodziennego zrobiłam w marcu? Kilka rzeczy.

Po pierwsze: zmieniłam kolor włosów i historia tej zmiany jest baaaaardzo moja. Zabawna i symptomatyczna zarazem. Przez pół roku mówiłam, że to zrobię, rozstawałam się w duchu z moim naturalnymi, brązowymi włosami i zastanawiałam się, jak będę wyglądać w moich wymarzonych rudościach. Kilkakrotnie rozmawiałam o tym z fryzjerką, dobierałyśmy odpowiedni odcień. Z niewyjaśnionych do końca przyczyn, choć zdarzały mi się w życiu radykalne cięcia i nie miałam z tym problemu, zmiana koloru to dla mnie wyzwanie. Zmieniałam go parokrotnie, ale dość już dawno i zawsze się jakoś pilnowałam odcieni zbliżonych do naturalnych. I wiecie co się stało tym razem? Gdy wreszcie TO zrobiłam, zmianę dostrzegli tylko najbliżsi. Niektórzy z trudem, Córka dopiero po dłuższym przyjrzeniu się stwierdziła, że „tu masz mamo inny włosek”. Hmm. Wydaje mi się to niesamowicie zabawne i trochę przy okazji pouczające. Strasznie pielęgnujemy w głowach nasz własny obraz, celebrujemy go, rozstrząsamy, a zdarza się, że świat niespecjalnie zwraca uwagę na nasze przemiany. Niemniej, cieszę się z moich rudości, bo poza wszystkim był to czas wyłącznie dla mnie, trudno mi go zorganizować przy dwójce małych dzieci. Pochwaliłabym się Wam nawet efektem, ale… patrz po drugie.

Po drugie: chwyciłam za aparat fotograficzny męża i zrobiłam kilka zdjęć z naszego wiosennego spaceru. Tu już bez szeroko zakrojonych planów, spontanicznie. Pierwsze słońce, wieś, stara poniemiecka stodoła, Mąż z Małym w chuście, Córka i  jej mali kuzyni. Radość w czystej postaci. Zazwyczaj marudzę, że mąż fotografuje nas za mało, no i ja m.in nie mam zdjęcia w moich nowych rudych włosach… To marudzenie ma taki kontekst, że Łukasz jako fotograf z zawodu robi to profesjonalnie i pięknie po prostu. Pracuje duuużo, bardzo dużo i trudno go po pracy na zdjęcia namówić. Faktem jest, że nie ma takiej uroczystości czy wyjazdu, by nie był proszony, nie tylko przeze mnie, ale przez wszystkich członków rodziny, żeby zrobił zdjęcie. Więc trochę go rozumiem. Sama zaś czuję się onieśmielona wielką lustrzanką, ale tym razem dałam się skusić. Na efekt mojej zabawy Łukasz zareagował z nadspodziewanym entuzjazmem, więc przypuszczam, że to nie siła tych zdjęć, a fakt, że go trochę wyręczyłam. Hehe. Niemniej, zapis wiosennego spaceru jest. Mój niecodzienny, fotograficzny, jego blogowy.  Nie wiem, czy to początek fotograficznych zabaw, może kto wie, zobaczymy. Niemniej frajdy miałam dużo.

_MG_0036

_MG_0053

_MG_0044

Moje dwie marcowe niecodzienne rzeczy to dwie odrębne lekcje. Zmiany planowanej i spontanicznego wyczynu. Każda z nich na inny sposób skłoniła mnie do przełamania rutyny lub wyobrażenia o sobie. I odkryłam przy okazji, że dużo mam w sobie rewirów, które traktuję jako w miarę oczywiste pewniki. A tymczasem… Cieszę się z tej akcji, bo czuję, że pozwoli mi je trochę przełamać.

Te trzy powyżej są moje, ale wiodące zdjęcie z wpisu, które bardzo lubię zrobił jednak Łukasz. Tak się przypadkowo złożyło, że na każdym dzieci sfotografowane są w sam raz na nasze blogi, czyli tak, żeby ich nie było widać.

 

  • Bibi

    Klimatyczne zdjęcia. A rudości na głowie gratuluję serdecznie, też taki lubię:) i też trudno mi się było przełamać.

    • Dziękuję! Okazuje się, że nie tylko dla mnie zmiana koloru włosów to nie lada wyczyn ;(

  • wytchnieniem M.

    uwielbiam takie zdjęcia :))))))

  • Kochana, dokładnie o tym myślałam tworząc akcję „12 niecodziennych rzeczy”, czyli o zbieraniu doświadczeń, ale też pochylaniu się nad nimi, rozmyślaniem, co na dały, by skłaniały do refleksji i inspirowały innych. Bardzo Ci dziękuję.

    • To ja dziękuję 🙂 Nie spodziewałam się, że będzie to aż tak inspirujące. Weszłyście mi na ambicję i nie mogłam się nie dołączyć 😉

  • Liczę na zdjęcie Pani Rudej Poczytalnej 🙂

    • Heh, moja sesja to byłaby bardzo niecodzienna sprawa, ale kiedyś się może doczekasz 😉