Pierwszy rok z Synem

Pierwszy rok z Synem

Dokładnie rok temu, do naszego rodzinnego grona dołączył Syn. Trochę komplikacji podczas ciąży, zaskoczenie tym, że będzie to chłopak (w ciemno i na pewniaka obstawialiśmy drugą dziewczynkę) oraz lekko przeciągnięty finisz. Jednak 1 czerwca 2015 roku w szpitalu miejskim w Poznaniu pojawił się On. I totalnie rozpieprzył mój świat.

Gdy dowiedzieliśmy się z Martą, że dziecko jakie nosi to będzie syn byliśmy niemało zdziwieni. Jakiś wspólny wewnętrzny głos mówił nam, że będzie to dziewczynka. Bardzo mi to odpowiadało. Córka nasza, to oczywiście mój skarb. Jestem z nią mocna związany, a pomimo jej niewielkiego wieku, mamy wspólne pasje – saaby, wspólne majsterkowanie oraz podróże do baśniowej krainy, o której kiedyś powstanie co najmniej książka. Nie kryłem się z tym oraz walczyłem mocno z stereotypem pierworodnego syna. Obalałem wręcz te teorie pisząc m.in. ten wpis.

Nie powiem, ucieszyłem się na wieść o chłopaku. W głowie od razu pojawiły się wizje przyszłości gdzie wspólnie mamy swoje pasje. Córka, ubrudzona smarem, grzebie właśnie przy silniku Rubina (oficjalna już nazwa naszej 900tki), a my pakujemy w bagażnik graty na nasz wspólny wypad na ryby. Na 18-tkę dostaje ode mnie stary, pognieciony i sprany zeszyt z wszystkimi moimi recepturami na piwo jakie w życiu uwarzyłem i chcąc kontynuować spuściznę po Ojcu otwiera rzemieślniczy browar, który zyskuje światową sławę. Tak to mniej więcej widzę.

Zanim to wszystko nadejdzie musiałem poukładać sobie, jak to będzie gdy urodzi się Syn. Czy moje uczucie do niego będzie narastało stopniowo czy też uderzy mnie od razu ? Przy Córce, i muszę to powiedzieć z pełną świadomością, nie było od razu efektu wow. Może to emocje, może zmęczenie, ale zajęło mi kilka dni aby moje uczucia rozbuchały pełnym ogniem. Z synem wszystko to wyjaśniło się już w pierwszych sekundach Jego obecności po tej stronie Marty. Gdy tylko go ujrzałem, coś chwyciło mnie za gardło i długo nie chciało puścić. Dostałem strzał między oczy i tak już mi zostało.

Rok z Synem. 12 miesięcy, które zleciały niewyobrażalnie szybko. 12 miesięcy niezłej podróży od małego, chudego brzdąca, który zasypiał na mnie, aż do wchodzącego wszędzie roczniaka, który pokazuje swój charakterek. Syn raczkuje, sięga po wszystko i jeśli czegoś nie może wziąć w swoje łapki, to od razu daje nam znać. Niesamowicie jest ciekawy świata – wszystko obserwuje, wszystkiego chce spróbować i poznać. Fascynuje go wszystko co wydaje dźwięki – największą miłością darzy odkurzacz. Nie ma opcji aby zwykłe odkurzenie pokoju odbyło się bez Jego obecności i bez pomocy. Nauczyłem się nosić Syna w chuście. Zaraziła mnie tym Marta. Uczucie gdy dziecko zasypia tak blisko przy Tobie jest wręcz zajebiste. Często się chustujemy, teraz bardziej przymierzamy się do nosidła (spoko sprawa, minusem naszego pierwszego noszenia się było to, że przewiałem plecy i dwa dni później wylądowałem u lekarza z silnym zapalaniem korzonków).  Relacje jakie tworzą się między nim, a Córką dają nam niemal 100 % pewność, że będą kochającym się rodzeństwem. I szalonym, to bez wątpienia.

A co z tego wszystkiego mam ja? Ogromną dumę z bycia ojcem dwójki wspaniałych dzieci. Myśl o nich daje mi codziennie wiele radości. Daje mi także jeszcze więcej siły. Nie sądziłem, że to powiem, ale Syn pierwszy mężczyzna w moim życiu dla którego straciłem głowę i mną pozamiatał totalnie.

Niech to uczucie trwa!

Łukasz.

Posted Under
Bez kategorii
  • Gratuluję cudownych dzieciaków! Mi mijają dzisiaj z moim drugim synkiem 2 lata <3

    • Wszystkiego najlepszego dla Synka i Mamy 🙂

  • Gratuluję cudownych dzieci, myślę że jako ojciec córki i syna czujesz się teraz w 100% spełniony. Gratuluję Ci też ogromnego zaangażowania w ojcostwo, to świetnie że mężczyźni coraz poważniej podchodzą do tego tematu 🙂

    • Łukasz

      Dzięki wielkie. Czułbym się także spełniony gdybym było ojcem 2 dziewczynek czy też 2 synów, ale dzięki za dobre słowo. Ojcostwo dla mnie to kawał dobrej roboty do wykonania, angażuję się w stu procentach 🙂

  • Niech trwa 🙂 zobaczysz prawdziwą dumę i szczęście, kiedy dorośnie … Czeka Cię jeszcze cały kalejdoskop uczuć. I będą zmieniały się razem z dzieckiem. Kiedy ja patrzę wstecz na moje dzieci to widzę jak wiele mnie nauczyły 🙂

  • Pingback: Tam gdzie odpoczywam - Na wolnym biegu()