Jak przetrwać Euro 2016 bez telewizora

Dokładnie co dwa lata, w naszym domu, odbywa się rytuał. Jest to jedynego rodzaju próba cierpliwości, wewnętrznego spokoju oraz pogodzenia się kapryśną i złośliwą naturą rzeczy martwych. Nie jest to związane ani z kryzysem w małżeństwie, dorastaniem naszych dzieci czy też z radykalną zmianą sposobu życia i przejścia na nową wiarę. Nie. Dokładnie co dwa lata świat opanowuje piłkarska gorączka, na którą chcąc nie chcąc, zapadam także ja. Problem w tym, że trudno oglądać Euro 2016 gdy nie ma się w domu telewizji.

W naszym domu nie posiadamy telewizora. Będzie już jakieś 6 lat, odkąd nasz wysłużony Rubin (nie mylić z Rubinem – Krokodylem), chcąc dorównać nowoczesnym telewizorom typu ambi light, zaczął się palić oświetlając naszą ścianę ciepłym, pomarańczowym światłem. Stało się. Rubin się spalił, a my podjęliśmy decyzję o  telewizyjnym detoksie. Od tego czasu żyjemy bez telewizora i jest nam cholernie dobrze z tego powodu. Niestety, przychodzą ciężkie chwile, w których to marzę o własnych 52 calach powieszonych na ścianie…

Mundial…

Euro 2016…

Pal sześć gdy jest to turniej bez naszej reprezentacji, która zaczęła nas do tego przyzwyczajać. Najgorsze jest wtedy gdy nasze Orły Nieloty awansują i przychodzi wspomniana gorączka kibicowania. Wszyscy odliczają godziny do pierwszego meczu na Euro 2016 (potem do meczu o wszystko, a na koniec do meczu o honor) i zasiadają przez telewizorami. Wszyscy oprócz mnie, gdyż nie posiadamy telewizji, a mój wewnętrzny piknikowy kibic-patriota domaga się obejrzenia meczu. I tu pojawia się problem. Jak to zrobić ? Kibicowanie na świeżym powietrzu odpada, bo strefy kibica jako takiej nie ma w mojej okolicy (nie licząc piwiarni niedaleko mnie, ale to nie mój target więc odpada). Wbijanie do knajp z kraftowym piwem wydaje się być bardziej sensownym pomysłem, ale jesteśmy narażeni na dwa nieudogodnienia – kolejka po piwo jest tak długo, że po drodze zapomina się po co się stoi oraz gęstość ludzi przy barowym tv jest wręcz niepoliczalna, gdzie w prostym rachunku, na jeden cal telewizora przypada około 43 podchmielonych kibiców. Brzmi fajnie, chętnie bym skorzystał, ale nie tym razem.

W tym roku postanowiłem wyjść na przeciw własnym oczekiwaniom i zorganizować sobie w komputerze własną strefę kibica…

Piątek.

Po kilku dniach poszukiwań, wgrywania odpowiedniego odpowiedniego oprogramowania do oglądania telewizji internetowej zaczynam wierzyć w powodzenie mojego genialnego planu. Po drodze uruchamiam wtyczkę dzięki której mogę oglądać seriale. Jest cudownie. Niestety wciąż nie działa mi stream na polską telewizję…

Sobota.

Czytam po raz setny forum i tematy dlaczego nie dział mi internetowa wtyczka. Niby wszystko jest – internet, komputer, oprogramowanie, ale efektu nie ma. I po kolejnej godzinie nagle przychodzi objawienie. Ktoś pisze na forum szybki tutorial. Zaczynam grzebać w systemie (totalnie się na tym nie znam). Zakładam nowe konto, uruchamiam i tv i w końcu sukces. Działa tvp1 oraz polsat. Euro 2016 nadchodzę !

Niedziela rano.

Wychodzę po bułki. W kolejce do kasy spotykam sąsiada, jednego z założycieli naszego saabowego temu. Idziemy sobie ze sklepu i jak ludzie siadamy na ławce pod blokiem. Rozmawiamy o życiu, dzieciach i naprawie automatycznej skrzyni biegów w saabach aero. Rozmowa schodzi na komputery, soft i Euro 2016. Z dumą chwalę się, że pomimo braku tv, mam wtyczki i będę oglądał mecz reprezentacji w domu. Tomek gratuluje i zaprasza na mecz do siebie. Ja niestety odmawiam, mówiąc że temat mam ogarnięty.  w końcu wybija godzina zero. Odpalam wtyczkę i… działa ! Madafaka tv, wtyczka działa ! Duma mnie rozpiera. Otwieram piwo i zaczynam oglądać. Nasi się rozkręcają od pierwszej minuty meczu. Mija druga minuta i nasi dalej jadą ostro… Trzeciej minuty już nie obejrzałem gdyż mój genialny stream się zawiesił i zaczął się krzaczyć. Zaczynam się denerwować, ale wewnętrznie ćwiczę spokój ducha. Coś się dzieje na ekranie, ale z wielkim opóźnieniem. I nagle koniec, lipa. Nic nie działa. Załamany siedzę przed monitorem i pogodzony już ze swoim losem słyszę głos Marty, która mówi abym poszedł do sąsiada jeśli mnie zapraszał. Ona dzieci ogarnie. Patrzę na nią jak na objawienie fatimskie. Ona sama i dwójka naszych dzieci, a ja na meczu. Chwytam z lodówki 2 piwa i pędzę. Po 5 minutach jestem u Tomka i ze szklanką Phantoma od Kingpina zasiadamy do meczu, na spokojnie, bez krzaczenia.. Cały mecz zleciał szybko. Udało się !

Czy da się przeżyć Euro 2016 bez telewizora ? Tak, jeśli piłkę ma się w dupie. Zdecydowanie nie, jeśli jest się sezonowym, mundialowym fanem takim jak ja. Wtedy przychodzi nam kombinować różne metody na obejrzenie meczu – u sąsiada, u rodziny lub też w pubie. Na stream nie ma co liczyć, zawsze się wykrzaczy i to w najważniejszym momencie.

Polska ograła Irlandię 1:0. Mecz jak na moje oko bardzo ok, pomimo gorszej drugiej połowy polaków. Nie mniej jednak obejrzany w dobrym towarzystwie. Przede mną jeszcze dwa mecze, które też gdzieś muszę obejrzeć. Ale póki piłka w grze wszystko może się wydarzyć.

PS – Zdjęcie już było tu kiedyś, ale innego nie zdążyłem zrobić.

Posted Under
Bez kategorii
  • Marta Siek

    Czytając ten tekst, poczułam się podobnie, jak wczoraj, słuchając radiowej (też nie mam telewizora) relacji z meczu Polaków. Cóż za emocje! Ale w końcu sukces i wielkie uff!

    • Udało się 🙂 Napięcie trzymało do samego końca 🙂
      Pozdr / Łukasz

  • Ja bym musiał się zastanowić, jak przetrwać Euro, skoro nie lubię piłki 😀 Bo paradoksalnie brak telewizora nie zmienia faktu, że piłka atakuje mnie zewsząd :P.

    • Nie da się 🙂 Wszędzie dookoła barwy, krzyki i transmisje. Najlepiej wyjechać gdzieś i zaszyć się w głębokim lesie 😛
      Pozdr / Łukasz