Weekend bez telefonu

Od dłuższego czasu, podczas wspólnych rozmów z Martą na temat spędzania wolnego czasu, przewija się temat uzależnienia od telefonu. Padają zarzuty, że pomimo weekendu, spędzam czas z nosem w telefonie i trudno mnie od tego odciągnąć. Niestety, ale muszę się z tym zgodzić. I tak, podczas ostatniej rozmowy, pomyślałem sobie, że byłoby miło spróbować odciąć się od telefonu na jeden weekend. Ale jak to zrobić skoro pokusa jest na wyciągnięcie ręki ? Jak się okazało, rozwiązanie przyszło samo…Piątkowe popołudnie. Norma w pracy wyrobiona, trochę czasu na złapanie oddechu i w końcu upragniony weekend. Zwijamy swoje stanowisko, pakuję się i wychodzę z pracy. Kierunek dom, przez autostradę. Wiadomo, o tej godzinie będą korki, ale wliczone mam to w czas powrotu do domu. Spokojnie sobie stoję w zatorze gdy nagle przeszywa mnie straszliwa myśl: ładowarka została w pracy, na biurku sobie leży. Fak ! Szybko dzwonię do kumpla, ale on już też wyszedł. „Spokojnie Łukasz, pożyczysz na kilka godzin i będzie spokój” – myślę sobie. Jednak nie ma takiej opcji, bo mój telefon ma nowszą wtyczkę niż telefon kolegi, a w moim osiedlowym sadzie za wiele jabłek nie ma. I gdy tak stałem twarzą w twarz z wizją weekendu bez telefonu, pomyślałem sobie że nic bardziej zajebistego nie mogło mi się przytrafić. Cały weekend przede mną, a telefon ist kaput. Chciałbym jednak zaznaczyć, że to nie jest tak, że telefon zawładnął mną całkowicie. Wydaje mi się, że moje uzależnienie jest w normie, zapewne wielu z Was ma podobnie.

Wracając do tematu… Przez kilka chwil w głowie miałem setki myśli: „A jak ktoś będzie potrzebował się ze mną pilnie skontaktować ?”, „A jak będę potrzebował nawigacji?”, „A co jeśli…” I tak przez dobrą godzinę. Potem jednak przyszedł czas uspokojenia oraz radości. Cały weekend telefon spokojnie leżał sobie gdzieś w kuchni, a ja miałem czas aby trochę porozglądać się dookoła siebie. Weźmy takie wyjście z Córką na spacer. Na placu zabaw z reguły bawiła się samo, a ja obczajałem w tym czasie fejsa czy też instagram, od czasu do czasu rzucając okiem czy wszystko u niej ok. Tym razem jednak Córka bawiła się ze mną. Skakanie, kręcenie się i huśtanie. A potem szybko do domu, bo upał nie do wytrzymania. W domu też jakby więcej czasu i uważności. Więcej rozmowy, zabawy z dziećmi czy też zwykłego odpoczynku, także dla oczu. Oczywiście nie chcę tu przesadzać, ani dorabiać bezsensownych patetycznych wywodów o tym, że bez telefonu wszystko wydaje się inne. Nie o to mi chodzi. Jednak jest to pewnego rodzaju detoks, trochę wymuszony jednak, ale ogromnie przydatny. Myślę sobie, że w najbliższym czasie będę celowo zapominał ładowarki aż dojdę do takiego momentu, w którym nie będzie mnie kusiło aby sięgnąć po naładowany telefon. Trochę więcej weekendowej (a z czasem może i tygodniowej) wzmożonej uważności przyda się każdemu. Mi przyda się zdecydowanie.

W poniedziałek rano, po uruchomieniu telefonu, okazało się że wcale nie zalała mnie masa nieodebranych połączeń, zapytań czy też powiadomień. Wszystko w normie i nic bez czego nie można się obejść odpoczywając w weekend.

Posted Under
Bez kategorii
  • Cieszę się, że się udało! Też kiedyś przeżyłam dramatyczne chwile bez ładowarki, ale teraz – zupełnie szczerze – nie brakowałoby mi telefonu na co dzień. Odzwyczaiłam się. Z aplikacji korzystam rzadko, prawie wcale, z internetu sporadycznie. Tylko dzwonienie jest przydatne, i sms-y. Ale od tego mogę mieć zwykłą, starą Nokię.

    • Ja niestety mam kilka apek, z których korzystam, jednak nie jest to nic, co wymaga poświęcania większej ilości czasu, zwłaszcza w weekend 🙂