Kochaj i rób co chcesz

kochaj i rób co chcesz

Lubię dobrą kawę, lubię dobre piwo, bardziej niż lubię Gwiezdne Wojny oraz lubię tatuaże. O serialach, sernikach i saabach nie będę już wspominał. Marta czasem patrzy na mnie i załamuje ręce gdy mówię jej o swoich planach piwnych, lub pokazuję kolejną aukcję ze starym autem w tle (tym razem padło na kanciate, stare volvo, seria 700 kombi), ale wiem, że patrzy na to z miłością jak matka patrzy na swoje niesforne dziecko. 

Z taką samą miłością patrzy na mnie gdy pokazuję jej kolejne wzory tatuaży. To temat bardziej drażliwy, ale pojawia się od czasu do czasu. Nie żebym był od razu wytatuowany od stóp aż po nos, ale gdzieś tam przebija się spod rękawa jeden czy też dwa wzory. A jeśli chodzi o tatuaże, to apetyt rośnie w miarę dziarania. Sama Marta od czasu do czasu powraca do tematu wykonania sobie tatuażu, w czym oczywiście ją wspieram i to bardzo.

Czy można zamieszkać pod jednym dachem z fanem Gwiezdnych Wojen jeśli totalnie nie wie się o co chodzi z tymi wszystkimi Jedi ? Można. Jesteśmy tego doskonałym przykładem. Ja, od czasu do czasu udaję głos Lorda Vadera czy też pomacham bagietką jakby była ona świetlnym mieczem. W sklepach z zabawkami zatrzymuję się przy figurkach lego z postaciami z GW aby kupić sobie brelok do kluczy od saaba. Patrzę w niebo zastanawiając się w której części Rubieży moglibyśmy się znajdować. I odliczam dni do kolejnej premiery nowych epizodów. Marta już mniej. To nie jest po prostu jej bajka, co stanowi dla mnie idealną przeciwwagę. Cenię to sobie. Wtedy ranga negocjacji w sprawie powieszenia plakatu z Gwiezdnych Wojen w naszym pokoju jest jeszcze wyższa.

16 września 2016, piątek wieczór, Rataje. Dzieci już śpią. Siedzimy z Martą w pokoju, wspominamy smak marchewkowego tortu urodzinowego jaki zjedliśmy kilka godzin wcześniej. Gdzieś w tle leci muzyka ze Stranger Things. Nagle Marta mówi do mnie:

„Wiesz Łukasz, tak sobie o tym wszystkim myślałam i jak chcesz powiesić sobie w pokoju plakat z Gwiezdnych Wojen to go powieś. Tylko ze mną ustal jaki będzie”

Cisza.

„Te tatuaże też rób jak chcesz. Tylko proszę, nie wytatuuj się cały, bo to brzydko wygląda wtedy. Nie chcę Cię ograniczać i stwierdziłam, że jak chcesz coś robić to rób to w granicach rozsądku. Postanowiłam żyć wg zasady – kochaj i rób co chcesz”.

Odwracam wzrok, patrzę na nią tak, jak młody Anakin na Padme Amidalę i wiem już, że coś pękło. Tłumaczę jej, że to nie jest tak, że ja nagle będę wytatuowany jak chodzący brudnopis, a nasze mieszkanie przemienię w centrum dowodzenia Rebeliantów. To kwestia dania możliwości większej swobody w wyrażaniu siebie na różne sposoby z zachowaniem rozsądku oraz szacunku do drugiej osoby. Kochaj i rób co chcesz. Niby tak niewiele. Niby zapowiedź większej swobody w postępowaniu, ale także jeszcze większa odpowiedzialność za swoje działanie oraz konsekwencje w przypadku złych wyborów. Kochaj i rób co chcesz – postanowiłem postępować wg. tej samej zasady w stosunku do Marty. Wspierać, podpowiadać i dać wolną rękę w wielu działaniach. Skoro jest coś o czym myśli i coś planuje, na pewno nie jest to nic złego. Nawet jeśli miałby to być kurs lepienia kucyków z gliny.

 

Posted Under
Bez kategorii
  • miec mniej

    Bardzo miła, a jakże życiowa puenta! 🙂