Uśmiech pani w sklepie

Koło naszego mieszkania jest sklep osiedlowy. Taki  z „tradycjami”, założę się, że funkcjonuje tam od zawsze, tak że z powodzeniem mógł być jedynym osiedlowym sklepem w późnym PRLu. Od wielu lat pracują tam te same ekspedientki, niektóre z nich w wieku mocno przedemerytalnym. Klienci  to mieszkańcy, którzy zamieszkali na blokowisku w latach siedemdziesiątych, mocno już posunęli się w latach, dzieci dorosły i się wyprowadziły, nastąpiła zmiana pokoleń i wprowadzili się nowi, tacy jak my, którzy doczekali się swoich dzieci.

A w sklepie, założę się, wiele się przez ten czas nie zmieniło. Potrzebowaliśmy trochę czasu, by przywyknąć do dość szorstkiego standardu obsługi, a może to sklep musiał przywyknąć do nas, bo w tej chwili traktuję go już jak mój, najbardziej oczywisty, pierwszy wybór. Robię w nim zakupy nawykowo, wędruję między półkami zamyślona, pochłonięta swoimi sprawami. Mówię dzień dobry, do widzenia, proszę, dziękuję, bo zawsze to mówię, ale nie poświęcam tym drobnym gestom specjalnej uwagi.

Ale od pewnego czasu coś się jednak zmieniło. Ze dwa, może trzy lata temu zatrudniono tam dziewczynę, młodą ekspedientkę. Może mieć dwadzieścia kilka lat, ma trochę korpulentną posturę i… uśmiech, którym obdarza kupujących.  Nie widziałam jej nigdy w złym nastroju. Jest uprzejmie pomocna, choć nie narzucająca się. Zawsze chwilę rozmawia z dziećmi, a te ją uwielbiają, moja córka krzyczy „dzień dobry” na cały sklep. Już w drodze do sklepu córka pyta, ciekawe, czy będzie ulubiona pani. I gdy jest, ta pani zmienia nam dzień, dodaje do niego trochę koloru, wytrąca z automatycznego robienia zakupów. Więcej, stopniowo zmieniają się jej starsze koleżanki, robią się przystępniejsze, milsze.

Myślę o niej już od jakiegoś czasu, że zasługuje na wpis, na skromny ślad w internetowej przestrzeni. Dlaczego? Bo drobne gesty się liczą. Bo żeby przekazać sobie iskierkę dobra, czasem trzeba naprawdę bardzo niewiele. Żeby odczarować osiedlowy sklep również.  Bo przypomina mi o uważności, która jest też wrażliwością na drugiego człowieka, zwyczajną, codzienną, tak oczywistą, że czasem zapominaną.

Bo żeby być bohaterem dnia codziennego wcale nie trzeba dużo.

Czy macie takich bohaterów wokół siebie?

Posted Under
Bez kategorii