Rozmowy w podróży cz.1

Ubiegły weekend upłynął nam pod znakiem wiejskiej sielanki. Sielanka może nie do końca, bo z racji późnego przyjazdu i zepsucia się pogody w niedzielę dzieciaki większość dnia spędziły w domu, a zdecydowana większość tej większości, niestety, przed telewizorem oglądając bajki. Bywa czasem i tak.

Jednak nie o tym jest ten wpis.

W czasie podróży do, a także od moich rodziców (czy też do Białegostoku) dużo z Martą rozmawiamy. Teraz była ku temu wyjątkowa okazja, bo przez ostatni tydzień za wiele ze sobie nie pogadaliśmy. Dużo mam na głowie, wiele spraw się piętrzy, ciśnienie rośnie i kumuluje się. Niepotrzebnie się nakręcam, dokładam do plecaka kolejne kamienie i wkurzam się, że mi ciężko. Robię się opryskliwy dla otoczenia. Minął tydzień, a atmosfera nadal ciężka. Dopiero w podróży, na spokojnie można było porozmawiać. Wielką umiejętnością mojej Marty jest prowadzenie rozmowy tak, aby znaleźć w prosty sposób rozwiązanie z nurtujących mnie problemów. Niby luźno rzucona uwaga czy rada otwiera furtkę do kilku nowych możliwości i wyjść. Tak samo było w tym przypadku. Na spokojnie pogadaliśmy – ja wysypałem swoje sprawy, które ostatnio nie dają mi spokoju, a Marta na spokojnie to rozwiązała. Z każdym pokonywanym kilometrem ciśnienie zaczęło schodzić, a niepotrzebne problemy jakby się rozmywały. Na koniec podróży powstał plan działania z kilkoma możliwościami i punktem wyjścia do dalszych moich poczynań. Nagle plecak jakby się rozwiązał i większość tych kamieni pogubiła sie gdzieś po drodze, za naszymi plecami. Tak po prostu.

PS – Skoro już jesteśmy przy tematach drogi, to pozwolę sobie dodać trochę motoryzacyjnych nowinek. Ku lekkiemu przerażeniu w oczach Marty, oznajmiłem jej, że chce spełnić kolejne motoryzacyjne marzenie, takie sprzed lat, sprzed ery saabów. I tak oto, gdzieś z tyłu głowy zapalił się mały płomyczek nadziei, aby kupić sobie niemieckiego balerona – W-124. Kanapa na kołach, ostatni sprawiedliwy wśród mercedesów. Czuje się trochę jak młodzik, który buja się w starszej sąsiadce. Jaram się tym faktem jak stodoła pełna siana !

Zdjęcie: Andras Vas

Posted Under
Bez kategorii